Artykuł przygotowany przez Magdalenę Golec – nauczyciela wychowania przedszkolnego.
"Emocje są jak tunel. Jeśli przejdziesz przez nie do końca, dotrzesz do światełka na końcu".
Dzieci w wieku czterech lat przeżywają silne, rozchwiane emocje. Bardzo łatwo jest im przejść od głośnego śmiechu do gromkiego płaczu – i w tym wieku jest to jak najbardziej normalne zachowanie. W momencie kiedy nadchodzi kumulacja emocji, dzieci najczęściej: kopią, biją, przytulają, płaczą – kochają i nienawidzą jednocześnie.
Należy pamiętać, że jest to naturalny etap rozwojowy czterolatka, powiązany z budową mózgu dziecka. W wieku czterech lat intensywnie rozwija się prawa półkula mózgu, odpowiadająca między innymi za emocjonalne przetwarzanie. U dzieci rozwój przebiega skokowo i nierównomiernie, dlatego tak trudno o współpracę prawej półkuli z lewą – odpowiedzialną za logiczne myślenie.
Jest wiele teorii mówiących o tym, jak dorośli mogą radzić sobie w tych trudnych sytuacjach. Wszelkie metody i wskazówki trzeba jednak dostosowywać do indywidualnych potrzeb dziecka. Działanie intuicyjne, oparte na własnych doświadczeniach i obserwacji malucha, może przynieść najlepsze skutki.
Głos z sali przedszkolnej
Ja na co dzień, jako nauczyciel wychowania przedszkolnego, spotykam się z wieloma sytuacjami, kiedy „emocjonalne tsunami" daje o sobie znać. Staram się wtedy żonglować rozwiązaniami poznanymi na przestrzeni czasu. Metodą prób i błędów uczę się jak postępować. Dlatego chciałabym przybliżyć kilka przykładów radzenia sobie w momentach, kiedy dziecko wyraźnie nie radzi sobie z emocjami.
Granice, konsekwencja i spokój
Kiedy 4-latek nie radzi sobie z emocjami, pierwszą reakcją wielu rodziców jest próba natychmiastowego uspokojenia – tymczasem ważniejsza jest konsekwentna obecność. Mówi się, że dla dobra czterolatka należy bronić granic, co ułatwia maluchowi zrozumienie ich znaczenia. Kluczowa jest konsekwencja, cierpliwość i spokój. To trudne, ale czasami nie ma innej drogi.
To ważne, bo dzieci czteroletnie zaczynają rozumieć, że liczą się nie tylko one, ale również inne osoby. Oprócz własnych potrzeb, ważne są uczucia bliskich. Dzieci są już świadome uczuć innych, co popycha je do sprawdzania, na ile można sobie pozwolić w relacjach z dorosłymi.
Obecność i akceptacja emocji
Nieodłącznym elementem prawidłowego rozwoju emocjonalnego jest wsparcie i obecność dorosłych. Dzieci potrzebują pozwolenia, by emocje wybrzmiały do końca – czasem sama obecność kogoś bliskiego sprawia, że wszystko się reguluje.
Towarzyszenie dziecku w przeżywaniu trudnych emocji odgrywa istotną rolę w budowaniu akceptacji. Spędzam czas obok, staram się przytulać, lekko dotykać. To daje do zrozumienia, że akceptujemy to, co dziecko przeżywa, dając mu poczucie bezpieczeństwa. Warto jednak pamiętać, że niektóre dzieci w stanie silnego pobudzenia nie chcą być dotykane – wtedy wystarczy samo bycie obok.
Nazywanie emocji – krok po kroku
Kolejnym pomocnym krokiem jest nazywanie przeżywanych emocji. Nie oznacza to, że kiedy nazwiemy emocję, dziecku od razu zrobi się łatwiej – ale uczy się ono ubierać w słowa to, co przeżywa. Po kilku takich sytuacjach dziecko, zamiast kopać czy bić, potrafi powiedzieć, że jest złe, smutne lub rozżalone.
W takich sytuacjach dorośli mogą wspomóc komunikację używając zwrotów: – „Widzę, że jesteś zły..." – „Widzę, że jest Ci smutno, bo..."
Trzeba być jednak ostrożnym w tzw. „gadaniu". Często żyjemy w przekonaniu, że rozmowa pomaga – bo dorośli regulują się właśnie przez rozmawianie. Dzieci regulują się przez ciało: bliskość, ruch, swobodną zabawę. Nasze gadanie może im dokładać napięcia.
Emocjonalny bunt czterolatka – nie zawsze tak samo
Bunt czterolatka to temat, z którym rodzice zgłaszają się do nas bardzo często – i za każdym razem podkreślamy, że nie ma jednej gotowej recepty. Emocjonalny bunt czterolatka nie jest „obowiązkowy" – każde dziecko przechodzi go w indywidualny sposób. Czasem objawia się bardzo łagodnie, ale to nie znaczy, że możemy to bagatelizować.
Warto wspierać sferę emocjonalną w sytuacjach codziennych – dawać dzieciom przykłady rozwiązań trudnych sytuacji „na zimno". Kluczowa jest rozmowa i dawanie gotowych przykładów. Oprócz komunikacji ważna jest obserwacja – umiejętność odczytywania sygnałów pozwala reagować znacznie wcześniej.
Przeżywanie emocji nie jest świadomą decyzją ani wyborem. To coś, co się dziecku przydarza – emocje zalewają je, co może je niepokoić i sprawiać, że czuje się zagubione. Potrzebuje wtedy usłyszeć od dorosłego, że przeżywanie emocji to stan naturalny.
Temperament – czego nie możemy zmienić
Każde dziecko i dorosły ma określony temperament, czyli poziom energii i szybkość reakcji. Niektóre dzieci będą miały większą, inne mniejszą łatwość okazywania emocji – niektóre z natury są bardziej nerwowe i niecierpliwe, inne spokojne; jedne dominujące, inne uległe – często zupełnie tak samo jak ich rodzice.
Temperament to cecha wrodzona. Nie możemy go zmienić – możemy jedynie dopasowywać nasze strategie wychowawcze do tego, jacy jesteśmy i jakie są nasze dzieci.
Wnioski
Powyżej starałam się pokrótce przybliżyć, jak możemy postępować w momencie gdy dziecko przechodzi naturalny bunt związany z rozwojem. Kwestie które poruszyłam należy stosować indywidualnie, dopasowując do dziecka. W dużej mierze od kompetencji emocjonalnych rodziców zależy to, w jaki sposób dziecko będzie wyrażało emocje i co będzie myślało o sobie i świecie. Ważne jest, aby w procesie uczenia kontroli emocji dziecko miało poczucie, że nie ma emocji złych – emocje są jakie są.
Magdalena Golec

